środa, 15 czerwca 2011

Wariatkowo

Witam!
Wiecie, co nazywam wariatkowem?
Cóż, w sumie wszystko można tak określić, ale...
W tym wypadku to 8 godzin w szkole i półgodzinne czekanie na autobus kursujący ponoć co 20 minut. Po prostu r e w e l a c j a.
Chociaż biorąc pod uwagę 3 miejsce w konkursie literowania z angielskiego (jakież to ambitne!), a z niemieckiego wygraną naszej klasy, w sumie ironia nie jest potrzebna. Fajnie było.
Dzisiaj ominął mnie polski. Chyba wezmę się za kucie do konkursu wiedzy o Wielkiej Brytanii i na niego pójdę, żeby jutro ominął mnie kolejny. Ściśle mówiąc, trzeci polski jutro. Bo takim właśnie optymistycznym akcentem kończy się u nas rok szkolny.
7 dni!
I wakacje, wakacje, wakacje...
I nie wiem co pisać, bo mimo presji Weroniki wena do mnie nie przychodzi.
Do następnej!

Nowe odkrycie

1 komentarz:

  1. Kurcze!
    Ja zawsze mam genialne pomysły i nikt z nich nie korzysta! A to ci Dopiero!
    jutro ostatni czwartek z lekcjami, przez jakiś czas... a ja nadal tkwię mocno w roku szkolnym... gdzieś w połowie maja.

    Iskra, zwana w dżungli Werszonem albo Werostwem, a gdzieś w buszu australijskim można napotkać mnie jako Weriozę

    OdpowiedzUsuń